Springer Spaniele można nazwać psami "pierwszego kontaktu" ze względu na ich oddanie i łatwość przyswajania wiedzy. Jednak taką opinię może wydać myśliwy który układał już kilka psów w swoim życiu. Dla początkującego menera może ona okazać się zgubna. Spotkałem się już z opiniami właścicieli Sprnger Spanieli, którzy twierdzili, że przecież wszędzie pisze jak te psy łatwo się układa a "mój" nie chce się niczego uczyć... Otóż metodą prób i błędów to można psa jedynie zepsuć i to każdego. Jeśli nie mamy doświadczenia w układaniu psów to konieczne jest sięgnięcie po fachową literaturę. Przeczytajmy minimum dwie książki o tym temacie i w przypadku Springera wybierzmy tą "delikatniejszą" Są rasy psów, które można szkolić stosunkowo twardą ręką, ale Springer zdecydowanie do nich nie należy.
Nie zapominajmy jednak o rozdzieleniu nauki KARNOŚCI i PRACY psa w łowisku. W przypadku karności, musimy być konsekwentni i możemy mieć zdecydowanie twardszą rękę niż podczas nauki pracy psa w łowicku. Bezwzględną karność najszybciej uzyskuje się przez podporządkowanie sobie psa. Czyli wyrobienie sobie pozycji przewodnika stada i w razie wątpliwości podtrzymanie tej pozycji. U Springera do podtrzymania tej pozycji w 90% wystarcza podniesienie głosu podczas wydawania komendy. Natomiast przy wyrabianiu sobie pozycji przewodnika, będziemy musieli kilka razy użyć klapsa, albo zwiniętej gazety. Tutaj samą dobrocią niewiele wskóramy, ponieważ Springer migiem owinie sobie takiego delikatnego przewodnika wokół palca. Szczególnie tyczy się to kobiet, które mają słabość do ich błagających oczu.
Pracy w łowisku najłatwiej uczy się młode psy przy starszych dobrze ułożonych przedstawicielach tej samej rasy, wtedy pozostaje nam do dopracowania jedynie aport u młodzika. Nie zawsze jest jednak taka możliwość. Podczas nauki pracy w łowisku od Springera uzyskamy o wiele więcej nagradzając go i odzywając się do niego miękkim głosem, niż próbując oduczyć go złej pracy, czy złych nawyków, karceniem, lub krzykiem. Pamiętajmy jednak, żeby nie zaczynać pracy z psem do puki nie dopracujemy jego karności. Oczywiście szlifować będziemy ją jeszcze bardzo długo, ale podstawowe komendy takie jak: siad, leż (waruj), noga, zostań, czy wróć. Pies musi znać i bezbłędnie wykonywać. Ponadto musi kojarzyć bezwzględnie psi gwizdek i przynajmniej jeden sygnał, powrotu do właściciela. Wracając do nauki pracy, Springer pod wpływem silnej presji w łowisku zaczyna po prostu "wariować" miałem przedstawiciela tej rasy, który przed swoim właścicielem doskonale udawał że pracuje. Potrzebowałem sporej chwili żeby się zorientować w czym rzecz. Pies szybko przyswoił, że właściciel po nim nie krzyczy, kiedy ten ma nos przy ziemi i okłada pole. Dopiero po wypuszczeniu moich psów na przód okazało się, że ten pies w ogóle nie jest zainteresowany odwiatrem ptactwa, po prostu okłada pole z nosem przy ziemi, bo to wystarczało, żeby nie być skarconym. Ogólnie praca z młodym Springerem nie należy do trudnych. Jego wrodzone cechy takie jak przywiązanie do właściciela, brak agresywności, czy miękki przyjazny charakter, sprawiają że pies na początku zdaje się całkowicie na nas. Nie odchodzi dalej niż na kilkanaście metrów, nie puszcza się w pogoń za zwierzyną. My musimy jedynie uważać żeby nie popełnić błędów wychowawczych, bo te najtrudniej potem usunąć. Gdy na początku sobie czegoś nie przemyślimy i pozwolimy psu na to. Na przykład żeby nabrał pewności siebie podpuścimy go żeby pogonił sarnę a później co oczywiste dojdziemy do wniosku, że pies tych saren gonić nie powinien... Dla tego przed wyjściem z psem w teren, spróbujmy przygotować się na część niespodziewanych sytuacji i miejmy gotowe reakcje, żeby nie podważać u psa swojego zaufania, niepotrzebnymi zmianami komend. Przy układaniu psa najważniejsza jest konsekwencja i zdecydowanie. Pies musi wiedzieć że wydanej komendy nie da się ominąć i pan o niej nie zapomni. W łowisku rozkręcajmy psa tam gdzie tego potrzebujemy a temperujmy jego niepotrzebne zapędy. Springer nad wyraz szybko załapie czego od niego oczekujemy a czego robić nie powinien. Pozostaje tylko nauka aportu, którą ja zaczynam z psami już w wieku kilku miesięcy. Młode psy kochają być nagradzane a udany aport jest ku temu świetnym pretekstem. Dochodzi do tego że szczeniak budzi nas rano stojąc w progu sypialni i trzymając w kufie kapeć, lub cokolwiek innego co znalazł po drodze idąc ze swojego miejsca. Później łączymy już wypracowany aport z oddawaniem go tylko i wyłącznie w pozycji siedzącej. Po wypracowaniu takiego oddawania aportu to już możemy jedynie puścić wodze fantazji i nauczyć psa przynoszenia konkretnych rzeczy na określone komendy, wybitnie przydatne jest aportowanie kluczy które często zdarza nam się kłaść w dziwnych miejscach. Dopnijmy do nich kawałek futerka, wymyślmy komendę i sprawa załatwiona. Springery chcą się uczyć całe życie, pamiętajmy o tym, żeby na bieżąco powtarzać z nimi znane już komendy i wymyślać im coś nowego. To ile nasz pies będzie umiał zależy tylko i wyłącznie od nas samych. I pamiętajmy, nie ma "głupich" psów, są tylko niedouczeni właściciele.
Jest jeszcze jedna ważna sprawa, której nie możemy przeoczyć, mianowicie wszyscy domownicy muszą być świadomi tego że szczeniaka należy najpierw ułożyć. Muszą wiedzieć co wolno od niego wymagać a czego absolutnie nie wolno ze szczeniakiem robić i jak wolno się bawić oraz w jakie zabawy a jak nie wolno! To jest sprawa priorytetowa bo cała nasza nauka na przykład aportu pójdzie na marne kiedy szczeniakowi bardziej spodoba się uciekanie z aportem w kufie przed szczęśliwym dzieckiem. Podobnie będzie z komendą zostań, kiedy pozostali domownicy pozwolą psu zrywać tą komendę bez wyraźnej komendy zwalniającej go z zostania na miejscu. I tak można by mnożyć przykłady.
|