14.01.2009
 

Hodowla Springer Spanieli Angielskich Elegantis Venator Numer rejestracyjny przydomka 1430/E

Ponieważ całe moje życie związane jest głównie z psami i z łowiectwem a w lesie przez ostatnie kilka lat spędzam przynajmniej 200 dni w sezonie, mając przy sobie zawsze springera, to trochę wiedzy praktycznej zdążyło się nazbierać. Sama hodowla to tak naprawdę próba zapewnienia samemu sobie, jak najlepszych towarzyszy łowów. Jestem wieloletnim łowczym w kole łowieckim "Słonka" w Trzebini i stałe braki psów na polowaniach zbiorowych nie dawały mi spokoju. Zaś obserwowane przeze mnie porażki kolegów przy nietrafionych zakupach, przeróżnych wyżłów zmusiły mnie do wyszukania czegoś innego. Rasy nie zniszczonej przez popularność a jak później się okazało rasy którą przyszło nam odbudowywać w kraju po upadku spowodowanym przez popularność... Samą rasę wybrałem w zasadzie trochę ryzykując, bo w czasie kiedy podejmowałem decyzję o jej wyborze w internecie były zaledwie dwie strony o niej i jedna wizytówka hodowli, więc informacji można było znaleźć jak na lekarstwo. Samych hodowli też było mniej niż palców w jednej dłoni a opowieści o spanielach krążyły niestworzone... Jednak bardzo szybko się okazało, że mój wybór był trafny, kiedy pierwsza suka dorosła i w łowisku potwierdziła moje przypuszczenia, zapadła decyzja o pierwszym miocie. Kiedy już szczeniaki zaczęły potwierdzać predyspozycji tej rasy do polowań, postanowiłem ściągnąć do kraju świeżą krew, której tak bardzo brakowało. I tym sposobem dorobiłem się moich dwóch najlepszych psów użytkowych, Snoopiego i Nikity. W międzyczasie zrobiłem uprawnienia instruktora kynologii łowieckiej i zająłem się również układaniem Springerów do polowań a moje koło stało się miejscem spotkań przedstawicieli tej rasy i pewnie największych polowań ze Springerami jakie się w naszym kraju odbywały. Każdy kto ma Springera może w ciemno wkładać broń do bagażnika, psa do samochodu i przyjeżdżać do nas na zbiorówkę, na pewno będzie mile widziany! Szybko zorientowałem się że trzeba o wiele bardziej niż dotychczas zadbać o bażanty w łowisku i tym sposobem powstała u mnie wolierowa hodowla bażanta z inkubatorami i wylęgarkami, gotowa odchować 600 bażantów w sezonie. Do dzisiaj przejechałem z tymi psami już nie dziesiątki ale setki tysięcy kilometrów. Ze Snoopym byliśmy przynajmniej w 60 różnych łowiskach i w ponad stu hotelach i restauracjach, ale nigdy na żadnym z wyjazdów Springer nie był dla mnie jakimkolwiek ciężarem i nie sprawił mi żadnego kłopotu, no może poza jedną kurą na wsi, która oczywiście bezpiecznie przeżyła aport. Nie wyobrażam sobie lepszego towarzysza łowów. Czasem zdarza mi się ponarzekać na zbyt słabą ciętość tych psów, ale z drugiej strony zaletą tej cechy jest możliwość zostawiania otoku na cały dzień w torbie i nie martwienie się o to że pies odejdzie od nogi bez pozwolenia, albo pogryzie się z jakimś innym psem na polowaniu. Springery w zasadzie zębami odpowiadają jedynie na atak sprowokowany przez innego psa, ale i tak łatwo je odwołać. Często zdarza się tak że myśliwi najpierw rozpoznają moje psy z innych polowań, albo z internetu a później dopiero rozpoznają mnie. Tak czy inaczej, nie było polowania na którym musiałbym się wstydzić za moje psy. Z reguły na każdym polowaniu dają mi powody do dumy, albo poprawiając po innym psie, albo błyszcząc swoją pracą. Oczywiście te psy nie rodzą się ułożone i bezwzględnie karne. Trzeba to z nimi wypracować, ale o tym to już w innym dziale.