11.01.2009
 

 

Na temat odżywiania naszego pupila możemy znaleźć tyle informacji, podpowiedzi, nakazów i zakazów, że może nas głowa rozboleć a do tego wiele z nich jest sprzecznych ze sobą...

U mnie w domu psy były od zawsze, hodowlą rozpoczęliśmy 40 lat temu, przez zdecydowaną większość tego czasu psy były karmione tradycyjnie, przez kilka lat karmiliśmy je suchymi karmami. Na dzień dzisiejszy psy są karmione na przemian jednym i drugim w zależności od dnia i okresu.

Karmienie psa to sprawa do której musimy podejść z dużym rozsądkiem, jest wiele dostępnych opracowań naukowych i tyle samo mądrości ludowych. Na początek warto rozważyć czy będziemy karmili psa w sposób tradycyjny, karmami suchymi, czy może na przemian jednym i drugim. Ogólnie jestem zwolennikiem karm suchych ze względu na dokładne zbilansowanie karmy i wygodę podawania. Jednak nie do końca jestem przekonany do karmienia psa całe życie tylko karmą suchą. Nie będę tutaj nikogo przekonywał, ani nikomu odradzał żadnego z tych sposobów, ale rozpiszę się trochę na temat karmienia tradycyjnego, bo przy nim łatwo o błędy.

Otóż to właśnie wokół tradycyjnego sposobu karmienia jest najwięcej sporów i najróżniejszych mądrości... Pamiętajmy jednak, że pies został udomowiony kilkanaście tysięcy lat temu a najnowsze odkrycie z jaskini Goyet wskazuje na okres 31 tysięcy lat i przez cały ten czas psy pod względem żywienia były zdane na nas a te które ja pamiętam, bez większych problemów dożywały 15-18 lat, wieku który zaczyna w obecnych czasach brzmieć trochę mało realnie. Tak czy inaczej trzymając się kilku podstawowych wskazówek z pewnością nie wyrządzimy naszemu pupilowi krzywdy. Dwie podstawowe spawy do ilość i skład pożywienia.

Co do składu to, ważne jest żeby nasz pupil miał karmę urozmaiconą. Nie ograniczajmy się do podawania mu 7 razy w tygodniu karmy o podobnym składzie jak na przykład, mięso wołowe, makaron, trochę warzyw... to nie jest dieta cud dla naszego psa. Starajmy się maksymalnie urozmaicić mu pokarm podając na przemian z mięs wołowinę, baraninę, dziczyznę, dodając odrobinę serca, nerek, od czasu do czasu wątroby. Węglowodany podawajmy w postaci makaronu, kaszy, ryżu. Dodawajmy do tego łyżeczkę siemienia lnianego, łyżeczkę oleju słonecznikowego. Co kilka dni dodajmy mu gotowane jajko, rzućmy mu też od czasu do czasu kość wołową, cielęcą lub z jelenia obrośniętą kawałkiem surowego mięsa. Kiedy sobie zasłuży dajmy mu jakiś smakołyk. Pamiętając jednak że pies jest kilka razy mniejszy od nas i odpowiednio mniej smakołyku powinien dostać. Zachowajmy również zdrowy rozsądek w przypadku teobrominy, która znajduje się w ziarnach kakaowca. A co za tym idzie w czekoladzie. Oczywiście mała ilość czekolady naszemu psiakowi nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie, pewnie poprawi mu humor. Jednak 10 tabliczek czekolady mlecznej, lub 2-3 tabliczki czekolady gorzkiej mogą naszego psa zabić. Substancja ta rozkłada się w psim organizmie przez 24h. Warto o tym pamiętać wybierając schowek na słodycze, żeby nasz psiak się do niego podczas naszej nieobecności nie dobrał, bo wątpię żeby ktoś świadomie nakarmił psa kilkoma tabliczkami czekolady.

Co do ilości, tej nie da się całkiem dokładnie wskazać. Uzależniona jest ona od wieku psa, jego aktywności, warunków atmosferycznych, jeśli pies często przebywa na zewnątrz. Poniżej podam przykładową dawkę dla psa dorosłego niepracującego przebywającego w domu. Jest to jednak dawka orientacyjna wymagająca często dostosowania do konkretnego psa. Odpowiedni zwiększona jeśli pies zaczyna chudnąć, lub zmniejszona kiedy nasz pupil zbytnio się zaokrągla.

U psów średnich, takich jak Springery przyjmuje się przelicznik około 15 g mięsa/kg masy ciała, 10 g węglowodanów/kg masy i 1-2 g tłuszczy/kg masy ciała co nam daje u psa dorosłego zbliżonego do wzorca rasy, przykładową miskę napełnioną zestawem:

400g mięsa (unikajmy wieprzowego, albo podawajmy je bardzo rzadko), 50g podrobów (serca, nerek, czasem wątroby), 250g węglowodanów (makaronu, kaszy, ryżu), 150 g warzyw, łyżeczka oleju słonecznikowego, łyżeczka siemienia lnianego, 2-3 łyżki grubo zmielonej pszenicy. Do tego od czasu do czasu możemy dodać wspomniane już wyżej, jajko, kość, odrobinę jogurtu do wylizania, mały kawałeczek białego sera.