|
|
Egzaminy w Czechach.
Wybrałem się w sobotę 4. Września na
egzaminy łowieckie psów myśliwskich
do Czech, jako obserwator i kibic pewnej
małej Cockerki. Już od dawna jestem
zwolennikiem wielu rozwiązań stosowanych
w czeskiej kynologii myśliwskiej. Przede
wszystkim obowiązku zdania podstawowych
egzaminów przez psy myśliwskie. Mianowicie
przedstawiciele ras myśliwskich, aby
uzyskać tytuł reproduktora, lub suki
hodowlanej poza zdobyciem określonych
ocen na wystawach, maja obowiązek zaliczenia
egzaminu łowieckiego. Jakby tego było
mało to pies niemający takich egzaminów
zgodnie z przepisami nie ma prawa brać
udziału w polowaniu. Zapobiega to po
pierwsze hodowaniu ras myśliwskich przez
nieodpowiednie osoby a po drugie podnosi
kulturę polowań z psami. Skupiłem się
głównie na egzaminie psów małych ras.
Oprawa imprezy i organizacja były całkiem
przyzwoite, po odprawie wszystkie grupy
udały się nad wodę do pierwszej konkurencji.
Aport kaczki z wody - muszę powiedzieć,
że już na początku trochę się rozczarowałem,
bo oczekiwałem bardzo wysokiego poziomu
a ten był moim zdaniem dość przeciętny.
Na pierwszy ogień poszła grupa sześciu
wyżłów, jeden wyżeł niemiecki wykonał
zadanie bezbłędnie i pięknie, czym przyciągną
moją uwagę, reszta miała większe lub
mniejsze opory. W sumie na jedenaście
wyżłów dwa wykonały zadanie bez zastrzeżeń,
po wrzuceniu kaczki przez sędziego do
wody pies na komendę ruszał z pod nogi
właściciela z pasją przynosił kaczkę
bez otrzepywania się siadał przed właścicielem
i czekał aż myśliwy odbierze aport z
jego kufy. Po dwóch grupach wyżłów przyszedł
czas na psy małych ras. Jedynka Labrador
(będę się posługiwał cyframi, bo tak
będzie wygodniej, na zdjęciu poniżej
psy mają przypisane numery) poszedł
chętnie do wody wrócił z kaczką siadł,
chociaż lekko przymuszony przez właściciela,
ale zaliczył 4, czyli maksimum. Dwójka
Wachtel z oporami wszedł do wody po
powrocie kaczkę położył bez siadania
pod nogami myśliwego 2. Trójka Flat
Coated Retriever układany przez wnuka
myśliwego a miał chodzić przy myśliwym,
więc wnuk jak cień biegał wszędzie za
dziadkiem a pies za to miał dziadka
w "poważaniu" zresztą aport
oddał bez przysiadu 3. Czwórka, kolejny
Flat Coated Retriever i tu, chociaż
przyjechałem kibicować Cocker spanielce
to ten pies zrobił na mnie olbrzymie
wrażenie przy pierwszej konkurencji,
jego karność pasja i sposób pracy były
po prostu doskonałe w moich oczach stał
się już liderem ocena 4. Numer pięć
Cocker Spaniel, mała dała ciała na całej
linii, myśliwi, którzy widzieli jej
pracę przed egzaminem nie wierzyli własnym
oczom. Wzięła kaczkę pod siebie i miała
problemy z płynięciem a po wyjściu na
brzeg odłożyła ją bez siadania (na dwieście
prób podczas treningu nie zrobiła takich
błędów ani raz) szok!! Ocena 2.
Dalej kolejne dyscypliny praca w polu
i reakcja na strzał, włóczka zająca
150 kroków i jego aport, odnalezienie
bażanta i aport, dla Retrieverów odszukanie
właściciela po tropie i dla wszystkich
chodzenie przy nodze. W skrócie i według
mnie a później według sędziów: jedynka
Labrador dość przeciętnie największym
błędem było znalezienie zająca i tak
nie po włóczce tylko bardziej przez
przypadek a w dodatku powrót bez niego,
ale po komendzie poszedł ponownie i
przyniósł zająca z ładnym przysiadem
podczas oddawania. Dwójka Wachtel słabo
i to bardzo ( chociaż właściciel podobnie
twierdził, że jeszcze dzień przed egzaminem
jego pies robił bezbłędnie wszystkie
konkurencje, nauczony tym co zobaczyłem
u Cockerki uwierzyłem w jego słowa).
Na włóczce poszedł bardzo ładnie, ale
aport tylko po komendzie i w żadnej
konkurencji nie usiadł przy jego oddawaniu.
Trójka przeciętniak bez większych błędów,
ale i przebłysków nie miał, poza pięciominutowym
biegu rekreacyjnym podczas szukania
bażanta wtedy nie reagował nawet na
komendy wnuka a dziadzio stracił w ogóle
nadzieję, że pies wróci do nich. Czwórka
dla mnie pełna rewelacja po prostu wyborowo,
poza drobnym szczegółem, który mu wybaczyłem
mianowicie bażanta znalazł w kilka sekund,
ale stanął nad nim i czekał na komendę
nie zareagował na gest właściciela i
padło magiczne słowo aport, co oznaczało
minus jeden punkt. Pięć, mała dawała
czadu jak by była z innej bajki nie
potrafiłem w to uwierzyć, bo widziałem
dwa tygodnie przed egzaminem jej pracę
i wychodziło jej to doskonale bez jakichkolwiek
zastrzeżeń.
A ocena sędziów:
Jedynka - pierwsze miejsce dyplom I
stopnia
Dwójka - czwarte miejsce dyplom I stopnia
Trójka - trzecie miejsce dyplom I stopnia
Czwórka - drugie miejsce dyplom I stopnia
Piątka - piąte miejsce dyplom II stopnia
Impreza trwała od 8.00 do 18.00 i była
bardzo przyjemna a do tego pouczająca
wszystkim, którzy mają możliwość wybrania
się na takie egzaminy polecam z niej
skorzystać naprawdę warto!
Zapraszam
do zobaczenia zdjęć w galerii >>>.

|
|