12-09-2004

 

Egzaminy w Czechach.


Wybrałem się w sobotę 4. Września na egzaminy łowieckie psów myśliwskich do Czech, jako obserwator i kibic pewnej małej Cockerki. Już od dawna jestem zwolennikiem wielu rozwiązań stosowanych w czeskiej kynologii myśliwskiej. Przede wszystkim obowiązku zdania podstawowych egzaminów przez psy myśliwskie. Mianowicie przedstawiciele ras myśliwskich, aby uzyskać tytuł reproduktora, lub suki hodowlanej poza zdobyciem określonych ocen na wystawach, maja obowiązek zaliczenia egzaminu łowieckiego. Jakby tego było mało to pies niemający takich egzaminów zgodnie z przepisami nie ma prawa brać udziału w polowaniu. Zapobiega to po pierwsze hodowaniu ras myśliwskich przez nieodpowiednie osoby a po drugie podnosi kulturę polowań z psami. Skupiłem się głównie na egzaminie psów małych ras.
Oprawa imprezy i organizacja były całkiem przyzwoite, po odprawie wszystkie grupy udały się nad wodę do pierwszej konkurencji.
Aport kaczki z wody - muszę powiedzieć, że już na początku trochę się rozczarowałem, bo oczekiwałem bardzo wysokiego poziomu a ten był moim zdaniem dość przeciętny. Na pierwszy ogień poszła grupa sześciu wyżłów, jeden wyżeł niemiecki wykonał zadanie bezbłędnie i pięknie, czym przyciągną moją uwagę, reszta miała większe lub mniejsze opory. W sumie na jedenaście wyżłów dwa wykonały zadanie bez zastrzeżeń, po wrzuceniu kaczki przez sędziego do wody pies na komendę ruszał z pod nogi właściciela z pasją przynosił kaczkę bez otrzepywania się siadał przed właścicielem i czekał aż myśliwy odbierze aport z jego kufy. Po dwóch grupach wyżłów przyszedł czas na psy małych ras. Jedynka Labrador (będę się posługiwał cyframi, bo tak będzie wygodniej, na zdjęciu poniżej psy mają przypisane numery) poszedł chętnie do wody wrócił z kaczką siadł, chociaż lekko przymuszony przez właściciela, ale zaliczył 4, czyli maksimum. Dwójka Wachtel z oporami wszedł do wody po powrocie kaczkę położył bez siadania pod nogami myśliwego 2. Trójka Flat Coated Retriever układany przez wnuka myśliwego a miał chodzić przy myśliwym, więc wnuk jak cień biegał wszędzie za dziadkiem a pies za to miał dziadka w "poważaniu" zresztą aport oddał bez przysiadu 3. Czwórka, kolejny Flat Coated Retriever i tu, chociaż przyjechałem kibicować Cocker spanielce to ten pies zrobił na mnie olbrzymie wrażenie przy pierwszej konkurencji, jego karność pasja i sposób pracy były po prostu doskonałe w moich oczach stał się już liderem ocena 4. Numer pięć Cocker Spaniel, mała dała ciała na całej linii, myśliwi, którzy widzieli jej pracę przed egzaminem nie wierzyli własnym oczom. Wzięła kaczkę pod siebie i miała problemy z płynięciem a po wyjściu na brzeg odłożyła ją bez siadania (na dwieście prób podczas treningu nie zrobiła takich błędów ani raz) szok!! Ocena 2.
Dalej kolejne dyscypliny praca w polu i reakcja na strzał, włóczka zająca 150 kroków i jego aport, odnalezienie bażanta i aport, dla Retrieverów odszukanie właściciela po tropie i dla wszystkich chodzenie przy nodze. W skrócie i według mnie a później według sędziów: jedynka Labrador dość przeciętnie największym błędem było znalezienie zająca i tak nie po włóczce tylko bardziej przez przypadek a w dodatku powrót bez niego, ale po komendzie poszedł ponownie i przyniósł zająca z ładnym przysiadem podczas oddawania. Dwójka Wachtel słabo i to bardzo ( chociaż właściciel podobnie twierdził, że jeszcze dzień przed egzaminem jego pies robił bezbłędnie wszystkie konkurencje, nauczony tym co zobaczyłem u Cockerki uwierzyłem w jego słowa). Na włóczce poszedł bardzo ładnie, ale aport tylko po komendzie i w żadnej konkurencji nie usiadł przy jego oddawaniu. Trójka przeciętniak bez większych błędów, ale i przebłysków nie miał, poza pięciominutowym biegu rekreacyjnym podczas szukania bażanta wtedy nie reagował nawet na komendy wnuka a dziadzio stracił w ogóle nadzieję, że pies wróci do nich. Czwórka dla mnie pełna rewelacja po prostu wyborowo, poza drobnym szczegółem, który mu wybaczyłem mianowicie bażanta znalazł w kilka sekund, ale stanął nad nim i czekał na komendę nie zareagował na gest właściciela i padło magiczne słowo aport, co oznaczało minus jeden punkt. Pięć, mała dawała czadu jak by była z innej bajki nie potrafiłem w to uwierzyć, bo widziałem dwa tygodnie przed egzaminem jej pracę i wychodziło jej to doskonale bez jakichkolwiek zastrzeżeń.
A ocena sędziów:
Jedynka - pierwsze miejsce dyplom I stopnia
Dwójka - czwarte miejsce dyplom I stopnia
Trójka - trzecie miejsce dyplom I stopnia
Czwórka - drugie miejsce dyplom I stopnia
Piątka - piąte miejsce dyplom II stopnia
Impreza trwała od 8.00 do 18.00 i była bardzo przyjemna a do tego pouczająca wszystkim, którzy mają możliwość wybrania się na takie egzaminy polecam z niej skorzystać naprawdę warto!
Zapraszam do zobaczenia zdjęć w galerii >>>.